Tarnogrodzka delegacja w Katowicach

Tarnogrodzka delegacja w Katowicach

Czytany 1185 razy | poniedziałek, 28 luty 2022

24 lutego delegacja z Tarnogrodu z burmistrzem Pawłem Decem na czele wybrała się do Katowic, aby obejrzeć nową ekspozycję stałą w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności otwartą z okazji 40. rocznicy pacyfikacji kopalni „Wujek”. Wystawa została udostępniona w budynku, który w przeszłości był kopalnianym magazynem odzieżowym. Ekspozycja jest poświęcona przede wszystkim strajkowi w kopalni w grudniu 1981 r. oraz oporowi Polaków wobec systemu komunistycznego w latach 80. XX wieku.
W muzeum spotkaliśmy się ze świadkami historii. Po wystawie oprowadzali nas górnicy, którzy byli w kopalni w czasie pacyfikacji: Stanisław Płatek i Antoni Gierlatka.
Siedziba Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności znajduje się w ponad stuletnim budynku, w którym niegdyś mieścił się magazyn odzieżowy kopalni „Wujek”. Potrzeba rozbudowy wynika przede wszystkim ze zbyt małej powierzchni muzeum.
Nowa ekspozycja jest skierowana przede wszystkim do młodych ludzi, a jej szeroki zakres nawiązuje do historii tego miejsca i ówczesnej sytuacji w kraju. Obecnie wystawa znajduje się na trzech poziomach i zajmuje w sumie powierzchnię ponad 1100 m².
Jednym z najważniejszych eksponatów prezentowanych na wystawie stałej jest czołg T-55. Tego typu czołgi brały udział w pacyfikacji strajku w kopalni „Wujek” – 16 grudnia 1981 r. Mieliśmy możliwość zobaczenia z bliska także rampy, z której 16 grudnia 1981 r. pluton specjalny ZOMO oddał strzały w kierunku strajkujących górników. W części centralnej budynku zaprojektowano przeszklony wykusz ze świetlikiem, umożliwiający zwiedzającym wgląd na teren kopalni. Odtworzona została ceglana elewacja budynku.
Wolontariuszki uczestniczące w wycieczce mogły użyć sprzętów, które w tamtym czasie były wykorzystywane do przekazywania informacji: dalekopisu, telefonu z korbą, maszyny do pisania, sprzętu do powielania ulotek. Poznały warunki życia internowanych i zwykłych ludzi w stanie wojennym. Wystawa zrobiła na nas ogromne wrażenie. Sposób opowiadania o kolejnych etapach pacyfikacji, efekty świetlne, akustyczne, multimedia, rozwiązania interaktywne dały możliwość przeniesienia się w czasie. Przejmujące relacje świadków zdarzeń i rodzin pomordowanych wyciskały łzę w oku. Trudno było uwierzyć, że oprawcami byli Polacy… Taka lekcja historii na pewno na długo zapadnie w pamięci i młodzieży, i dorosłym.

Monika Komosa
/TOK/